Maj 15

Prawo do bycia zapomnianym

Przedmiot – Przetwarzanie danych zawartych na stronach internetowych – Prawo do bycia zapomnianym w Internecie.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej potwierdził w sprawie Google vs Spain (C-131/12), że każdy może żądać usunięcia 
z wyników wyszukiwarki Google linków do stron zawierających informacje 
o swojej osobie. Została zatem potwierdzona ochrona podstawowych praw i wolności osób fizycznych, w szczególności ich prawa do prywatności w zakresie przetwarzania danych osobowych.
Najważniejszą zmianą jaka uwidoczniła się na kanwie wyroku, to zaliczenie wyszukiwarek internetowych do tzw. grupy serwisów internetowych oraz uznanie, że wyszukiwarki internetowe służą do przetwarzania danych osobowych, których administratorem jest ich operator.

W związku z powyższym, otrzymaliśmy narzędzie do skutecznej walki o ochronę swoich danych osobowych uwidocznionych w wyszukiwarkach internetowych. Możemy zatem w tym celu powołać się bezpośrednio na przepisy ustawy o ochronie danych osobowych.

W przypadku nierespektowania przez operatora wyszukiwarki internetowej naszego żądania, możemy zwrócić się bezpośrednio z prośbą o wydanie decyzji do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Wtedy decyzję nakazującą usunięcie danych osobowych z listy wyników wyświetlanych przez wyszukiwarkę wyda polski generalny inspektor ochrony danych osobowych.

Aby skorzystać z możliwości jakie dane powyższy wyrok należy wypełnić poniższy formularz na stronie google.

Link do formularza google

sierpień 22

Udostępnianie danych osobowych hejterów.

W ślad za artykułem z dzisiejszej Rzeczpospolitej.

Udostępnienia danych z forów internetowych mogą żądać już nie tylko policja, prokuratura czy sąd. Takie prawo ma też każda osoba fizyczna i firma, które wykażą, że jest to niezbędne dla ochrony dóbr osobistych i dobrego imienia. Tak orzekł wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny (sygnatura akt: I OSK 1666/12).

To przełomowy wyrok, bo dotychczas namierzenie tzw. hejterów (czyli osób publikujących w sieci obraźliwe wpisy) było często niemożliwe. Administratorzy stron internetowych twierdzili bowiem, że tylko organy państwa mogą się domagać takich informacji.

Tak też argumentowała Agora SA, gdy generalny inspektor ochrony danych osobowych (GIODO) nakazał udostępnienie spółce Promedica24 m.in. adresów e-mailowych i IP komputerów autorów 36 wpisów na forum gazeta.pl. Ukryci za nickami naruszyli, zdaniem spółki, jej dobre imię i renomę.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przyznał Agorze rację. Stwierdził, że w takich sprawach nie stosuje się ustawy o ochronie danych osobowych, lecz ustawę o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgodnie z nią jedynym uprawnionym do uzyskania danych eksploatacyjnych (np. adresów IP i e-mailowych, dat i godzin logowania) są organy państwa.

NSA nie zgodził się z tym. Wyrok oznacza zmianę dotychczasowej praktyki i umożliwia udostępnianie danych na podstawie ustawy o ochronie danych osobowych.

– Dane osób korzystających z Internetu podlegają ochronie, ale autorzy inwektyw działający na portalach nie mogą być bezkarni – powiedziała sędzia Irena Kamińska, uzasadniając wyrok.

A co w przypadku gdy właściciel portalu nie wskaże jednak hejtera? – Zainteresowany powinien zwrócić się do GIODO, a ten na drodze administracyjnej nakaże udostępnić takie dane.

Przedsiębiorca prowadzący portal może jednak odwołać się od takiej decyzji do sądu administracyjnego – mówi adwokat Grzegorz Sibiga.

Właściciele portali obawiają się fali żądań o udostępnienie danych osób, które krytykują innych na forum lub ostro wyrażają swoje poglądy. – Do tej pory odmawialiśmy, bo chronimy te informacje. Wyrok NSA toruje jednak niebezpieczną praktykę, bo skoro będziemy musieli udostępniać dane blogerów, to może to zagrozić swobodzie wypowiedzi – mówi Igor Janke, właściciel portalu salon24.pl.”

zródło – http://www.rp.pl/artykul/1040893.html