Listopad 10

Dlaczego licencje są takie ważne?

Licencja – prostym słowem jest to upoważnienie do korzystania z czyjegoś utworu (lub wynalazku, znaku towarowego itp.) w danym czasie, w ściśle określony sposób oraz na oznaczonym terytorium. W przypadku, gdy nie posiadamy licencji narażamy się na powództwo ze strony autora o naruszenie jego praw do utworu. Samo zamówienie utworu (np. programu komputerowego), zapłata za utwór i jego uzyskanie, nie oznacza w świetle obowiązującego prawa, że możemy z tego utworu swobodnie korzystać. Wiele osób niestety często o tym zapomina i bagatelizuje zagrożenie. Zdarza się bowiem, że poważni przedsiębiorcy posługują się logiem firmy, co do którego nie zadbali o przeniesienie na nich praw autorskich. Są również przypadki, gdy zamawiający zamówili wykonanie strony internetowej, zapłacili za wykonane dzieło i w trakcie jej użytkowania okazuje się, że prawa autorskie do portalu w dalszym ciągu przysługują jego twórcy. Dlatego właśnie bardzo istotne jest uzyskanie dokumentu jakim jest licencja.

Zgodnie z polskim prawem licencja musi zostać udzielona na piśmie. Nie jest licencją certyfikat czy krótki dokument, który mówi o tym, że posiadamy licencję. W dokumencie licencyjnym musi zostać określony przedmiot którego licencja dotyczy jak również w przypadku praw autorskich do utworu – pola eksploatacji. Polami eksploatacji są elementy, które opisują w jaki sposób możemy z utworu korzystać. Ponadto w dokumencie licencyjnym powinien znaleźć się zapis mówiący o tym, na jaki czas licencja jest udzielona oraz czy jest to licencja wyłączna czy też nie.

Często dokumenty licencyjne określają również odpowiedzialność autora za wady utworu (lub jej brak) jak i kwestie gwarancyjne.

Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości lub pytania odnośnie kwestii związanych z licencjami, możesz zawsze skontaktować się ze mną. Lepiej ponieść wstępnie małe koszty i mieć spokój, niż później rwać sobie włosy.

marzec 24

Czy można sprzedawać używane oprogramowanie?

Całość zagadnienia sprowadza się w uproszczeniu do tzw. wyczerpania prawa. Jest to zapewnienie swobody obrotu rzeczami (nośniki cd, dvd, książki itp.) na których zostały utrwalone dzieła chronione, po ich wcześniejszym, legalnym wprowadzeniu do obrotu.
W świetle polskiego prawa autorskiego wyczerpanie prawa dotyczy wyłącznie kwestii dystrybucji utworów zmaterializowanych na konkretnych nośnikach i tylko w przypadku przeniesienia jego własności na obszarze Unii Europejskiej przez podmiot praw autorskich.

Jak zostało to wskazane powyżej, wyczerpanie prawa powstaje wyłącznie w odniesieniu do konkretnego egzemplarza utworu. Nie dochodzi zatem do wyczerpania prawa w przypadku materiałów rozpowszechnianych za pośrednictwem radia, telewizji i Internetu.

Powszechnym jest jednak fakt, że obowiązujące prawo nie nadąża za szybko idącymi zmianami na rynku cyfrowym. Nikt bowiem nie przypuszczał i nie mógł przypuszczać kilka czy kilkanaście lat temu, że sieć osiągnie tak wysoką przepustowość, że możliwym i naturalnym obecnie będzie kupowanie i pobieranie oprogramowania bezpośrednio z sieci,  nie w sklepie stacjonarnym.

W związku z powyższym, część doktryny opowiedziała się za przejęciem również, że do wyczerpania prawa dochodzi również wówczas, gdy mamy do czynienia z dystrybucją programów komputerowych on-line.

Umowa sprzedaży programu, może być przecież zawarta bez obowiązku przekazania materialnej kopii oprogramowania. Kwestią dyskusyjną i często podnoszoną przez przeciwników takiej regulacji kwestii wyczerpania prawa jest fakt, iż w przypadku odsprzedaży oprogramowania uzyskanego z sieci, nie ma efektywnej możliwości sprawowania przez autora programu nadzoru nad tym, czy program został usunięty przez zbywcę tak, aby doszło do rzeczywistego przekazania egzemplarza oprogramowania a nie jego zwielokrotnienia.

Moim osobistym zdaniem, takie wątpliwości są nietrafione. Obecnie istnieje duża liczba możliwych zabezpieczeń stosowanych w tego typu przypadkach, które chronią autora przed nieuprawnionym zwielokrotnianiem jego dzieł – chociażby indywidualne klucze i obowiązek ich autoryzacji.

W niniejszej materii rewolucyjnym orzeczeniem sankcjonujący możliwość odsprzedaży oprogramowania na terenie Europejskiego Obszaru Gospodarczego jest wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 3 lipca 2012 r. w sprawie C-128/11 UsedSoft GmbH przeciwko Oracle International Corp.

Trybunał w powyższym orzeczeniu uznał, że prawo do rozpowszechniania kopii programu komputerowego zostaje wyczerpane, jeśli podmiot praw autorskich, który zezwolił na pobranie kopii z internetu na nośnik danych, również przyznał w zamian za zapłatę określonego wynagrodzenia z tytułu sprzedaży tego oprogramowania, prawo do nieograniczonego w czasie korzystania z tej kopii. Trybunał uznał również, że jeżeli dochodzi do odsprzedaży licencji na korzystanie z programu, który został pobrany ze strony internetowej autora, a pierwotna licencja została nabyta legalnie, to każdy nabywca takiej licencji może powoływać się na wyczerpanie prawa.

W niniejszym orzeczeniu ważnym jest, że licencja programu, którego dotyczy odsprzedaż, musi być koniecznie połączona z przekazaniem programu. W związku z powyższym, możliwość legalnej odsprzedaży dotyczy wyłącznie programów nabytych pierwotnie w sposób legalny.

Reasumując Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przyjął, że pobranie programu komputerowego z internetu za zgodą podmiotu praw autorskich, jeżeli doszło do sprzedaży tego programu, wyczerpuje prawo autorskie do tak sprzedanego oprogramowania.

sierpień 20

Podstawowe orzecznictwo w sprawach wymiany plików w sieci Internet

Napster

Pierwsza aplikacja pozwalająca na wyszukiwanie, zakup oraz pobieranie plików mp3.  Napster działał na zasadzie udostępniania przez każdego z użytkowników plików mp3, dzięki czemu tworzył ogromną bazę utworów. Został napisany przez 19-letniego studenta Shawna Fanninga i niemal natychmiast po premierze zdobył ogromną popularność, na początku głównie wśród studentów. Pierwotnie był darmowy, jak typowe oprogramowanie p2p. Z czasem, pod naciskiem wytwórni fonograficznych przekształcił się w obecną, płatną postać.

Jako system  scentralizowany, przechowywał na własnych serwerach tylko dane użytkowników. Nie uchroniło go to jednak przed pozwami o naruszenie praw autorskich.

Powództwa byyo oparte na zarzutach domniemanej wiedzy twórcy systemu o nielegalnych działaniach uzytkowników, stojących w sprzeczności z normami prawa własności intelektualnej. Podniesiono również, iż Napster czerpał korzyści z niezgodnego z prawem działania użytkowników.

Sąd II instancji przyznał, że „użytkownicy sieci Napster masowo kopiowali i dystrybuowali kopie utworów chronionych prawem autorskim, co stanowiło bezpośrednie naruszenie tego prawa”. Fakt, że Napster nigdy nie wykonał bezpośrednio kopii żadnego z tych utworów, nie ma w świetle stanu faktycznego sprawy żadnego znaczenia, jako że ustalenie bezpośredniego naruszenia prawa autorskiego po stronie uzytkowników systemu jest wystarczające do uznania Napster za odpowiedzialnego naruszeniu.

Sąd stwierdził również, iż Napster był w stanie zablokować dostęp do systemu osobom udostepniającym kopie chronionych utworów oraz, że nie zdołał powstrzymać tego procederu.

Ponadto, uznano również, iż Napster swoją działalność skierował na przyciągnięcie nowych użytkowników. Jego model biznesowy bowiem zakładał, że wraz z rosnącą liczbą użytkowników ziwększałby się również jego dochód.

Sprawa DailyMotion

W 2007 roku, po znalezieniu naruszających prawo autorskie kopii filmu „Joyeux Noel” przechowywanych w serwisie DailyMotion producent, reżyser i dystrybutor filmu pozwali serwis zarzucając mu naruszenie praw autorskich. DailyMotion jest serwisem umożliwiającym swoim użytkownikom zamieszczanie i udostępnianie na swojej platformie materiałów wideo.

Serwis został uznany za usługodawcę świadczącego usługi hostingowi. Sąd francuski stwierdził, że art. 6-I-2 LCEN będący francuskim odpowiednikiem art. 14 dyrektywy Parlamentu Europejskiego 2000/31/WE, nie wprowadza wyłączenia odpowiedzialności, ale jej ograniczenie. Według Sądu sposób funkcjonowania serwisu i używane rozwiązania techniczne umożliwiały bezprawną działalność, a sukces platformy był bezpośrednio związany z naruszaniem praw autorskich przez użytkowników. Pozwany zaś musiał zdawać sobie sprawę, że umożliwia również bezprawne działania swoim użytkownikom.

Sąd odrzucił argument DailyMotion, że art. 6-I-7 LCEN, będący odpowiednikiem art. 15 dyrektywy, zwalnia pośredniczących usługodawców z generalnego obowiązku monitorowania przechowywanych treści. Uznał mianowicie, że brak generalnego obowiązku monitorowania ma zastosowanie jedynie w przypadkach, w których usługodawca sam nie wywołuje i nie umożliwia bezprawnej działalności. Sąd uznał, że usługodawca, który dostarcza usługobiorcom narzędzie umożliwiające naruszanie praw autorskich powinien kontrolować w jaki sposób użytkownicy portalu z niego korzystają, zapobiegając naruszeniom prawa. Sprawa ta jest o tyle niejasna, że z jej akt wynika, że niektóre kopie filmu pozostały na serwerze DailyMotion nawet po zawiadomieniu o ich bezprawności. W takich okolicznościach usługodawca byłby odpowiedzialny na gruncie art. 14 dyrektywy.

DailyMotion ogłosiło wprowadzenie systemu AudibleMagic opartego na blokowaniu treści, które okażą się zgodne z wzorem znajdującym się w bazie materiałów chronionych prawem autorskim stworzonej z próbek przekazanych przez autorów. Podobny system wprowadziło również MySpace oraz YouTube. W ten sposób platformy wideo zdecydowały się zabezpieczyć przed ewentualnymi procesami wytaczanymi przez posiadaczy praw autorskich. Takie postępowanie ułatwia również negocjowanie z autorami licencji na używanie ich materiałów oraz wydaje się być zgodne z założeniami dyrektywy 2000/31/WE, która w punkcie 40 preambuły stwierdza, że przepisy niniejszej dyrektywy odnoszące sie do odpowiedzialności nie powinny stanowić przeszkody w rozwoju i w skutecznym wykorzystywaniu, przez różne strony, systemów technicznych ochrony i identyfikacji, jak też i instrumentów technicznych nadzoru możliwych dzięki technologiom cyfrowym

kwiecień 11

Konferencja “IP Summit 2012 – Przyszłość prawa autorskiego a nowe modele biznesowe”

Konferencja “IP Summit 2012 – Przyszłość prawa autorskiego a nowe modele biznesowe” to pierwsza w Polsce dyskusja na temat znaczenia własności intelektualnej dla rozwoju nowych modeli biznesowych funkcjonujących w Internecie. Podczas spotkania zaprezentowane zostaną między innymi najistotniejsze problemy związane z regulacją prawną nieprzystającą do nowych potrzeb biznesowych, oraz postawione zostaną pytania o pożądane kierunki zmian systemu ochrony własności intelektualnej w Polsce. Reprezentanci wiodących firm z rynku internetowego w rozmowie z uznanymi ekspertami z dziedziny własności intelektualnej będą dyskutowali o najistotniejszych potrzebach biznesowych związanych z obecnym system zarządzania oraz ochrony praw autorskich. Spotkanie jest jednocześnie początkiem cyklu seminariów biznesowych realizowanych przez fundację „Law & Partners” oraz ,,IAB Polska”, które będą miały na celu analizę połączoną z rekomendacją zmian legislacyjnych konkretnych zagadnień regulacyjnych związanych z otoczeniem rynkowym branży internetowej oraz mediów.

http://ipsummit2012.pl/