kwiecień 5

Naruszenie i ochrona dóbr osobistych w Internecie

W obecnej rzeczywistości coraz częściej dochodzi do naruszania dóbr osobistych w sieci. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest powszechna „anonimowość” jaką mamy biorąc udział w dyskusjach za pośrednictwem sieci. Jednakże jest to przekonanie błędne. W sieci bowiem, jeżeli dojdzie do naruszenia prawa, nie ma anonimowości. Każda osoba, która dopuściła się takich czy podobnych naruszeń nie może czuć się bezkarna.

Naruszenie dóbr osobistych w sieci Internet rodzi wiele problemów natury prawnej. Przede wszystkim powstaje pytanie, kto jest odpowiedzialny za takie naruszenie oraz gdzie została wyrządzona szkoda.

Charakter dóbr osobistych jest uregulowany w Kodeksie Cywilnym w art. 23. Dobra osobiste człowieka to w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, wizerunek, nazwisko lub pseudonim, tajemnica korespondencji itp. Katalog tej jest katalogiem otwartym i doktryna kształtuje również inne dobra osobiste, niewymienione w art. 23 k.c.

Na forach internetowych najczęściej dochodzi do naruszenia dóbr osobistych poprzez opisywanie takich cech danej osoby, które mogą ją publicznie poniżać, zarzucanie popełnienia przestępstwa, sugerowanie działań sprzecznych z dobrymi obyczajami, obrzucanie epitetami itp.

Zgodnie z przyjętą praktyką, odpowiedzialność za nieprawidłowe wpisy na forach i w sieciach społecznościowych ponoszą użytkownicy tych forów lub portali, którzy dopuścili się naruszeń.

Zazwyczaj osoby te wyrażają opinie kryjąc się za anonimowymi nickami uniemożliwiającymi ich zidentyfikowanie. Jeżeli chcielibyśmy pozwać takiego delikwenta, musimy go zidentyfikować. Administratorzy portali internetowych nie chętnie podają dane osobowe takich osób lub inne dane umożliwiające ich zidentyfikowanie (nr IP, adres poczty email itp.).

Chcąc uzyskać potrzebne nam informacje możemy zwrócić się do administratora danego serwisu popierając nasze roszczenie o udostępnienie danych osobowych danej osoby art. 23 ust. 1 pkt 2 i 5 ustawy o ochronie danych osobowych. Zgodnie z tym przepisem możemy uzyskać takie informację chociażby w oparciu o prawo do sądu czy realizację obowiązku z art. 126 k.p.c. – każde pismo procesowe musi zawierać imię i nazwisko lub nazwę stron.

Ponadto na taką możliwość wskazał Naczelny Sąd Administracyjny (sygnatura akt: I OSK 1666/12), twierdząc, że udostępnienia danych z forów internetowych mogą żądać już nie tylko policja, prokuratura czy sąd. Takie prawo ma też każda osoba fizyczna i firma, które wykażą, że jest to niezbędne dla ochrony dóbr osobistych i dobrego imienia.

Jeżeli administrator portalu odmówi nam jednak udostępnienia danych osobowych konkretnej osoby naruszającej nasze dobra osobiste, możemy zgłosić do Generalnego Inspektora Danych Osobowych (GIODO) skargę na odmowę udostępnienia tych danych.

Dane osobowe takiego naruszyciela możemy uzyskać również na podstawie art. 488 k.p.k.

Drugim podmiotem, który może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za niestosowne wpisy na danym portalu, jest jego administrator. Podstawą umożliwiającą pociągnięcie administratorów do odpowiedzialności jest art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Jednakże, aby mówić o takiej możliwości musimy mieć do czynienia z forum moderowanym czyli portalem, gdzie administrator monitoruje treść forum i może edytować oraz usuwać wpisy użytkowników.

W przypadku gdy będziemy mieli do czynienia z forum niemoderowanym, administrator może uchylić się od odpowiedzialności, jeżeli nie miał wiedzy o bezprawnym charakterze przechowywanych danych lub, jeżeli otrzymał informację o bezprawnym charakterze takich danych, niezwłocznie uniemożliwił do nich dostęp.

październik 27

Hejt na facebook’u – jak się bronić?

Coraz większa dostępność do sieci Internet oraz złudne poczucie bezkarności jego użytkowników rodzi działania w sieci będące przejawem złości, agresji i nienawiści. Zjawisko takie nazywane jest potocznie hejtowaniem pochodzącym od angielskiego słowa hate, czyli nienawidzić.

Zapewne każdy z nas spotkał się z taki zjawiskiem. Niektórzy z nas byli tylko świadkami takiego zachowania, lecz jest też grupa osób, która stała się jego podmiotem.

Pierwsze co nasuwa się w takich sytuacjach to zupełna bezsilność. Jesteśmy obrażani przez osoby kryjące się za monitorem i czujące się bezkarnie. Każda nasza reakcja spotyka się z jeszcze większą kontrreakcją ze strony hejtujących, nie prowadząc do żadnego satysfakcjonującego nas rozwiązania.

To, że staliśmy się podmiotem hejtu na danym portalu internetowym nie oznacza, że nie możemy się bronić i że w obliczu prawa nasza sytuacja jest beznadziejna.

Po pierwsze tego typu zachowanie narusza nasze dobre imię, czyli jedno z dóbr osobistych podlegające prawnej ochronie.

Po drugie istnieje wiele instrumentów prawnych, zależnych od danego stanu faktycznego, umożliwiających nam skuteczną walkę z tego typu patologiami.

Pierwszym ruchem z naszej strony powinno być poinformowanie o fakcie takiego naruszenia administratora strony lub portalu na którym doszło do naruszenia naszego dobrego imienia.

Najogólniej mówiąc, od chwili powzięcia przez administratora informacji o naruszeniu, staje się współodpowiedzialnym za takie naruszenie jeżeli nie podejmie żadnych kroków zapobiegawczych.

Po drugie, możemy wystąpić do administratora z prośbą o udostępnienie informacji dotyczących osób naruszających nasze dobra osobiste. Odmowa podania takich informacji powoduje, że możemy zgłosić taką odmowę bezpośrednio do GIODO wnosząc, aby organ nakazał administratorowi udostępnić nam ww. informacje.

Oprócz drogi cywilistycznej związanej z naruszeniem naszych dóbr osobistych mamy również możliwość dochodzenia swoich praw przed sądem karnym. Zachowanie takie jest kryminalizowane w art. 212 i 217 k.k., a postepowanie wszczynane jest z oskarżenia prywatnego.

Aby jednak móc to uczynić, musimy podać w akcie oskarżenia dane osób, które oskarżamy o jedno z ww. przestępstw. W celu ustalenia danych osobowych tych osób przydatny jest art. 488 k.p.k.

Jeżeli przydarzyła Ci się podobna sytuacja i nie wiesz jak dochodzić swoich praw, skontaktuj się ze mną. W swojej praktyce adwokata prowadziłem już wielokrotnie podobne sprawy, które kończyły się sukcesem.

kwiecień 16

Czy CISPA – Cyber Intelligance Sharing and Protection Act – jest zagrożeniem dla prywatności internautów?

Cyber Intelligance Sharing and Protection Act, w skrócie CISPA, to kolejna kontrowersyjna ustawa. O ile jednak SOPA, PIPA i ACTA były bojkotowane nie tylko przez internautów, ale także przez wielu liczących się graczy, wśród tych drugich CISPA znajduje coraz więcej zwolenników. Ustawę wspiera między innymi Microsoft, Intel, Verizon, AT&T oraz Facebook. A czemu CISPA wzbudza kolejne kontrowersje? Otóż, w imię bezpieczeństwa narodowego, zgodnie z zapisami zawartymi w CISPA, rząd danego kraju może uzyskać dostęp do danych zgromadzonych przez prywatne firmy. Wystarczy cień podejrzenia, żeby bez żadnych dodatkowych zezwoleń, rządowe agencje mogły rozpocząć szpiegowanie danej osoby. Do tego CISPA zawiera bardzo ogólną definicję „informacji”, przez co agencje mogą gromadzić wiadomości dotyczące każdego aspektu naszego życia, oraz daje władzy prawo do cenzury, blokowania kont jak i zamykania stron internetowych. Ponownie zabrakło także jasnego określenia czym jest „własność intelektualna”, za to agencje rządowe mogą działać także w charakterze obrońców tychże wartości. Na razie CISPA jest zmartwieniem jedynie obywateli USA, choć niewykluczone, że dzięki przyzwoleniu ze strony dużych prywatnych firm, wyleje się poza granice Stanów Zjednoczonych.