Listopad 13

Mam problem z wykonawcą strony internetowej.

Mam problem z wykonawcą strony internetowej.

Najczęstszy przypadek z jakim spotykam się w swojej pracy zawodowej adwokata.
Z projektantami i wykonawcami stron i serwisów internetowych jest jak z każdym rzemieślnikiem. Często zdarza się, że trafiamy na osobę, która podaje się za profesjonalistę a w rzeczywistości nią nie jest. Rodzi to wiele komplikacji. Dzieło, które zamówiliśmy często nie spełnia naszych wymagań lub wypełnione jest ogromną ilością błędów i niedoróbek. Często sami jesteśmy sobie winni. Bowiem umowy na wykonanie serwisów internetowych są spisywane na kolanie lub bierzemy szablony z internetu, które w większości nie spełniają podstawowych wymagań stawianych tego typu dokumentom. Ponadto, nie opisujemy w umowach naszych oczekiwań, co powoduje problemy w późniejszym dochodzeniu naszych praw i przedstawianiu przed sądem, jakie były nasze oczekiwania i jak wygląda rzeczywistość.

Tak na prawdę całość sprowadza się do dwóch elementów, na które należy reagować w ten sam sposób. Albo serwis nie jest wykonany w terminie, albo nie działa tak jak powinien lub jest wadliwie wykonany. Zarówno w pierwszym jak i drugim wypadku pierwszym krokiem jaki należy wykonać jest pisemne wezwanie wykonawcy do wykonania lub prawidłowego wykonania dzieła i wskazanie mu w tym celu stosownego terminu. termin ten nie może być zbyt krótki i liczy się od dnia, kiedy wykonawca nasze pismo odbierze.

Jeżeli po upływie wyznaczonego terminu nie doszło do realizacji naszego zamówienia możemy od umowy odstąpić. W takim wypadku, wykonawca zobowiązany jest zwrócić nam pieniądze, my zaś zwracamy mu wykonaną przez niego stronę. Oczywiście odstąpienie od umowy nie jest jedynym rozwiązaniem, tylko jednym z kilku powszechnie stosowanych. Jeżeli znajdują się Państwo w takiej sytuacji i szukają najkorzystniejszego rozwiązania, proszę o kontakt. Zawodowo zajmuję się takimi sprawami i na pewno po wspólnej rozmowie i poznaniu Państwa priorytetów znajdziemy wyjście z sytuacji,

Listopad 10

Dlaczego licencje są takie ważne?

Licencja – prostym słowem jest to upoważnienie do korzystania z czyjegoś utworu (lub wynalazku, znaku towarowego itp.) w danym czasie, w ściśle określony sposób oraz na oznaczonym terytorium. W przypadku, gdy nie posiadamy licencji narażamy się na powództwo ze strony autora o naruszenie jego praw do utworu. Samo zamówienie utworu (np. programu komputerowego), zapłata za utwór i jego uzyskanie, nie oznacza w świetle obowiązującego prawa, że możemy z tego utworu swobodnie korzystać. Wiele osób niestety często o tym zapomina i bagatelizuje zagrożenie. Zdarza się bowiem, że poważni przedsiębiorcy posługują się logiem firmy, co do którego nie zadbali o przeniesienie na nich praw autorskich. Są również przypadki, gdy zamawiający zamówili wykonanie strony internetowej, zapłacili za wykonane dzieło i w trakcie jej użytkowania okazuje się, że prawa autorskie do portalu w dalszym ciągu przysługują jego twórcy. Dlatego właśnie bardzo istotne jest uzyskanie dokumentu jakim jest licencja.

Zgodnie z polskim prawem licencja musi zostać udzielona na piśmie. Nie jest licencją certyfikat czy krótki dokument, który mówi o tym, że posiadamy licencję. W dokumencie licencyjnym musi zostać określony przedmiot którego licencja dotyczy jak również w przypadku praw autorskich do utworu – pola eksploatacji. Polami eksploatacji są elementy, które opisują w jaki sposób możemy z utworu korzystać. Ponadto w dokumencie licencyjnym powinien znaleźć się zapis mówiący o tym, na jaki czas licencja jest udzielona oraz czy jest to licencja wyłączna czy też nie.

Często dokumenty licencyjne określają również odpowiedzialność autora za wady utworu (lub jej brak) jak i kwestie gwarancyjne.

Jeżeli masz jakiekolwiek wątpliwości lub pytania odnośnie kwestii związanych z licencjami, możesz zawsze skontaktować się ze mną. Lepiej ponieść wstępnie małe koszty i mieć spokój, niż później rwać sobie włosy.

Październik 27

Hejt na facebook’u – jak się bronić?

Coraz większa dostępność do sieci Internet oraz złudne poczucie bezkarności jego użytkowników rodzi działania w sieci będące przejawem złości, agresji i nienawiści. Zjawisko takie nazywane jest potocznie hejtowaniem pochodzącym od angielskiego słowa hate, czyli nienawidzić.

Zapewne każdy z nas spotkał się z taki zjawiskiem. Niektórzy z nas byli tylko świadkami takiego zachowania, lecz jest też grupa osób, która stała się jego podmiotem.

Pierwsze co nasuwa się w takich sytuacjach to zupełna bezsilność. Jesteśmy obrażani przez osoby kryjące się za monitorem i czujące się bezkarnie. Każda nasza reakcja spotyka się z jeszcze większą kontrreakcją ze strony hejtujących, nie prowadząc do żadnego satysfakcjonującego nas rozwiązania.

To, że staliśmy się podmiotem hejtu na danym portalu internetowym nie oznacza, że nie możemy się bronić i że w obliczu prawa nasza sytuacja jest beznadziejna.

Po pierwsze tego typu zachowanie narusza nasze dobre imię, czyli jedno z dóbr osobistych podlegające prawnej ochronie.

Po drugie istnieje wiele instrumentów prawnych, zależnych od danego stanu faktycznego, umożliwiających nam skuteczną walkę z tego typu patologiami.

Pierwszym ruchem z naszej strony powinno być poinformowanie o fakcie takiego naruszenia administratora strony lub portalu na którym doszło do naruszenia naszego dobrego imienia.

Najogólniej mówiąc, od chwili powzięcia przez administratora informacji o naruszeniu, staje się współodpowiedzialnym za takie naruszenie jeżeli nie podejmie żadnych kroków zapobiegawczych.

Po drugie, możemy wystąpić do administratora z prośbą o udostępnienie informacji dotyczących osób naruszających nasze dobra osobiste. Odmowa podania takich informacji powoduje, że możemy zgłosić taką odmowę bezpośrednio do GIODO wnosząc, aby organ nakazał administratorowi udostępnić nam ww. informacje.

Oprócz drogi cywilistycznej związanej z naruszeniem naszych dóbr osobistych mamy również możliwość dochodzenia swoich praw przed sądem karnym. Zachowanie takie jest kryminalizowane w art. 212 i 217 k.k., a postepowanie wszczynane jest z oskarżenia prywatnego.

Aby jednak móc to uczynić, musimy podać w akcie oskarżenia dane osób, które oskarżamy o jedno z ww. przestępstw. W celu ustalenia danych osobowych tych osób przydatny jest art. 488 k.p.k.

Jeżeli przydarzyła Ci się podobna sytuacja i nie wiesz jak dochodzić swoich praw, skontaktuj się ze mną. W swojej praktyce adwokata prowadziłem już wielokrotnie podobne sprawy, które kończyły się sukcesem.

Październik 26

Licencje Creative Commons

Zawód adwokat i specjalizacja w prawie nowych technologii oraz prawie autorskim związane są ściśle z koniecznością redagowania i opiniowania różnego rodzaju licencji. Licencją najogólniej mówiąc jest pisemna umowa pomiędzy twórcą utworu – licencjodawcą, a osobą uprawnioną na jej podstawie do korzystania z w/w utworu – licencjobiorcą. Za ich pomocą można udostępniać utwór objęty prawami autorskimi.

Od pewnego czasu osoby udostępniające swoje utwory w postaci tekstów, grafik czy muzyki (z wyłączeniem programów komputerowych) korzystają z bezpłatnych licencji Creative Commons.
Popularność tego typu licencji związana jest bezpośrednio z ich przejrzystością i łatwością dopasowania ich treści do wymagań autora.
Organizacja Creative Commons udostępnia bowiem na swojej stronie internetowej narzędzie pozwalające w łatwy sposób wygenerować dla nas taką licencję, po uprzednim podaniu kilku niezbędnych dla jej określenia informacji.
Istnieje sześć podstawowych rodzajów zapisów licencyjnych Creative Commons:
• Uznanie autorstwa
• Uznanie autorstwa – Użycie Niekomercyjne
• Uznanie autorstwa – Użycie Niekomercyjne – Na tych samych warunkach
• Uznanie autorstwa – Użycie Niekomercyjne – Bez utworów zależnych
• Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach – Bez utworów zależnych
• Uznanie autorstwa – Bez utworów zależnych.
Uznanie autorstwa pozwala na korzystanie z określonych w licencji pól eksploatacji utworu pod warunkiem, że licencjobiorca umieszczał będzie informację o twórcy. Użycie niekomercyjne zabrania nam wykorzystywania utworu w celach związanych z prowadzaną działalnością gospodarczą, a zapis Bez utworów zależnych ogranicza nasze uprawniania o jakąkolwiek zmianę utworu objętego licencją czy tworzenie na jego podstawie utworów pochodnych.
Udostępnianie Na tych samych warunkach zaś umożliwia nam dalsze rozpowszechnianie utworu, pod warunkiem jednak, że będziemy to czynić na podstawie takiej samej licencji jak licencja którą nabyliśmy lub której staliśmy się stroną.

Tworzenie licencji jest banalnie proste i sprowadza się do wyboru na stronie organizacji Creative Common określonych zapisów licencyjnych wskazanych powyżej. Po podaniu danych autora i podstawowych informacji dotyczących naszego utworu licencja jest generowana dla nas automatycznie. Sama licencja składa się z trzech tzw. Warstw. Pierwsza jest zaszyta w kodzie i informuje inne oprogramowanie o rodzaju licencji, druga warstwa jest generowana na podstawie podanych przez nas informacji i określa podstawowe prawa i założenia licencji, trzecia zaś warstwa jest zbiorem prawniczych sformułowań i klauzul przedstawiających kształt licencji.
Ciekawą innowacyjnością jest oddzielny tekst streszczający odbiorcy licencji jej treść w sposób przejrzysty i przystępny dla odbiorcy niemającego przygotowania prawniczego.

Licencje otwarte Creative Commons są szansą na rozwój małych podmiotów takich jak miłośnicy fotografii czy dj’e do szerszego zaistnienia na rynku i promocji własnej twórczości w sieci Internet.

W razie pytań lub wątpliwości, pozostaję do Państwa dyspozycji.