21 października 2026 roku sąd stanowy w Nowym Meksyku nakazał Mecie, właścicielowi Facebooka, zapłatę 25 miliardów dolarów kary cywilnej za wieloletnie wprowadzanie konsumentów w błąd w zakresie ochrony danych osobowych, dostępu podmiotów trzecich do informacji o użytkownikach oraz praktyk związanych z moderowaniem treści. Rozstrzygnięcie jest następstwem postępowania związanego ze skandalem Cambridge Analytica, który ujawniono w 2018 roku. Sprawa wyróżnia się jednak nie tylko wysokością kary, lecz przede wszystkim decyzją władz Nowego Meksyku, które nie przystąpiły do ogólnokrajowej ugody zawartej z Metą przez większość pozostałych amerykańskich stanów. Zamiast zaakceptować wynegocjowane warunki, stan zdecydował się samodzielnie prowadzić postępowanie i doprowadził do rozpoznania sprawy przez ławę przysięgłych.
W rezultacie ława przysięgłych stwierdziła 43 899 725 naruszeń stanowej ustawy o nieuczciwych praktykach handlowych, a sędzia Francis Mathew ustalił karę w wysokości 25 miliardów dolarów. Co istotne, nie jest to odszkodowanie zasądzone bezpośrednio na rzecz poszczególnych użytkowników Facebooka. Mamy do czynienia z sankcją publicznoprawną, której beneficjentem jest stan, a środki uzyskane z jej wykonania mają zasilić stanowy system edukacji. Dla mieszkańców Nowego Meksyku oznacza to potencjalnie bardzo duże korzyści finansowe dla instytucji publicznych, ale nie automatyczne prawo do otrzymania indywidualnej wypłaty.
Sprawa rodzi również pytanie o skuteczność ugód zawieranych pomiędzy wielkimi przedsiębiorstwami technologicznymi a organami publicznymi. Czy zaakceptowanie wielomiliardowej ugody rzeczywiście jest najlepszym rozwiązaniem dla obywateli, czy też w niektórych przypadkach samodzielne postępowanie sądowe może przynieść większe korzyści? Przypadek Nowego Meksyku pokazuje, że odpowiedź zależy nie tylko od wysokości oferowanej kwoty, ale także od zakresu roszczeń, sposobu rozliczenia odpowiedzialności i tego, jakie skutki prawne ugoda wywołuje na przyszłość.
Skąd wzięła się sprawa przeciwko Mecie?
Początkiem sporu był skandal Cambridge Analytica, który stał się jednym z najgłośniejszych przypadków niewłaściwego wykorzystywania danych użytkowników mediów społecznościowych. W 2018 roku ujawniono, że informacje dotyczące dziesiątek milionów użytkowników Facebooka zostały pozyskane za pośrednictwem aplikacji stworzonej przez podmiot trzeci, a następnie wykorzystane w działalności związanej z profilowaniem politycznym. Według ujawnionych ustaleń problem mógł dotyczyć danych nawet 87 milionów osób, przy czym znaczna część użytkowników nie miała świadomości, że ich informacje zostały pozyskane i wykorzystane w taki sposób.
Szczególnie istotne było to, że dane nie pochodziły wyłącznie od osób bezpośrednio korzystających z aplikacji. Ówczesne mechanizmy Facebooka pozwalały aplikacjom zewnętrznym uzyskiwać również określone informacje dotyczące znajomych użytkowników. W rezultacie jedna osoba korzystająca z aplikacji mogła pośrednio doprowadzić do udostępnienia informacji o znacznie większej liczbie osób, które same nigdy nie wyraziły zainteresowania daną usługą.
Po ujawnieniu sprawy Facebook publicznie deklarował podjęcie działań mających wyjaśnić zakres naruszeń i zapobiec podobnym sytuacjom. Zapowiadano między innymi kontrole aplikacji zewnętrznych, audyty podmiotów posiadających szeroki dostęp do danych oraz informowanie użytkowników, których prywatność mogła zostać naruszona. Właśnie te publiczne zapewnienia stały się jednym z najważniejszych elementów późniejszego procesu w Nowym Meksyku. Postępowanie nie ograniczało się bowiem do pytania, czy doszło do niewłaściwego wykorzystania danych przez Cambridge Analytica, lecz obejmowało również ocenę, czy Facebook prawdziwie informował konsumentów o stosowanych zabezpieczeniach i działaniach naprawczych.
Dlaczego Nowy Meksyk pozwał Facebooka?
Postępowanie zostało wszczęte w 2021 roku przez ówczesnego prokuratora generalnego Nowego Meksyku Hectora Balderasa, a następnie było kontynuowane przez jego następcę Raúla Torreza. Podstawą prawną roszczeń była przede wszystkim stanowa ustawa o nieuczciwych praktykach handlowych, czyli New Mexico Unfair Practices Act. Przepisy te umożliwiają przeciwdziałanie praktykom wprowadzającym konsumentów w błąd oraz określonym zachowaniom przedsiębiorców uznawanym za nieuczciwe.
Z punktu widzenia prawa kluczowe było to, że Nowy Meksyk nie musiał ograniczać sprawy wyłącznie do technicznego incydentu związanego z pozyskaniem danych przez Cambridge Analytica. Stan zarzucał Facebookowi szerszy schemat zachowań polegający na przedstawianiu konsumentom nieprawdziwego lub mylącego obrazu sposobu przetwarzania danych, możliwości dostępu podmiotów trzecich do informacji oraz skuteczności działań podejmowanych po ujawnieniu nieprawidłowości. W postępowaniu badano również publiczne wypowiedzi dotyczące przeciwdziałania szkodliwym treściom, dezinformacji i mowie nienawiści.
Tak skonstruowana podstawa roszczeń miała istotne znaczenie. Sprawa nie wymagała bowiem wykazania, że każdy mieszkaniec Nowego Meksyku poniósł konkretną, indywidualną szkodę majątkową. Przedmiotem oceny było przede wszystkim to, czy przedsiębiorstwo stosowało praktyki zakazane przez stanowe przepisy konsumenckie. Odpowiedzialność za takie naruszenia może powstawać niezależnie od tego, czy każdy potencjalnie dotknięty konsument dochodzi własnego odszkodowania.
Nowy Meksyk nie zgodził się na ugodę z Metą
To najważniejszy element całej sprawy. W sierpniu 2026 roku Meta zawarła szeroką ugodę z koalicją amerykańskich stanów i innych jurysdykcji. Porozumienie, którego wartość określano na około 16,7–18 miliardów dolarów, dotyczyło przede wszystkim zarzutów związanych z bezpieczeństwem młodych użytkowników i konstrukcją platform społecznościowych. Obejmowało również rozwiązanie określonych roszczeń dotyczących prywatności i sprawy Cambridge Analytica, w tym przewidziane dla części stanów rozliczenie roszczeń z tego zakresu na łączną kwotę 459 milionów dolarów.
Nowy Meksyk nie przystąpił do tego porozumienia w zakresie rozpatrywanych roszczeń. Decyzja ta nie oznaczała, że stan odrzucił możliwość zawierania ugód jako takich. Oznaczała natomiast, że nie zgodził się na zakończenie własnego postępowania na warunkach wynegocjowanych w ramach szerszego porozumienia wielostanowego. W konsekwencji zachował możliwość dalszego dochodzenia odpowiedzialności Facebooka na podstawie własnego prawa stanowego.
Z publicznych wypowiedzi prokuratora generalnego Raúla Torreza wynika, że jednym z zasadniczych celów władz Nowego Meksyku było uzyskanie rozstrzygnięcia sądowego, które wprost stwierdzi odpowiedzialność przedsiębiorstwa za konkretne naruszenia. Ugoda zwykle pozwala zakończyć spór bez pełnego rozpoznania wszystkich zarzutów przez sąd, a często również bez przyznania się przedsiębiorcy do odpowiedzialności. Samodzielny proces dawał natomiast możliwość przedstawienia dowodów ławie przysięgłych, ustalenia liczby naruszeń i doprowadzenia do wymierzenia sankcji na podstawie przepisów stanowych.
Drugim istotnym elementem była skala potencjalnej odpowiedzialności. New Mexico Unfair Practices Act przewiduje możliwość nałożenia kary cywilnej do 5000 dolarów za każde umyślne naruszenie. Przy wieloletnich praktykach kierowanych do bardzo dużej liczby konsumentów potencjalna odpowiedzialność mogła więc wielokrotnie przewyższać kwoty wynikające z ugody. Z perspektywy władz stanu zaakceptowanie porozumienia oznaczałoby rezygnację z możliwości uzyskania wyższego rozstrzygnięcia oraz z dalszego dochodzenia określonych roszczeń.
Nie należy jednak przedstawiać tej decyzji jako pozbawionej ryzyka. Przystąpienie do ugody dawałoby większą przewidywalność zakończenia sporu, podczas gdy samodzielne postępowanie wymagało poniesienia kosztów procesu i wiązało się z możliwością przegranej. Nawet po uzyskaniu korzystnego rozstrzygnięcia pozostaje kwestia jego utrzymania w postępowaniu odwoławczym i faktycznego wyegzekwowania zasądzonej kwoty.
Dlaczego Nowy Meksyk odrzucił 18 miliardów dolarów?
W doniesieniach medialnych pojawia się informacja, że Nowy Meksyk nie przystąpił do ugody opiewającej na około 18 miliardów dolarów. Nie należy jednak rozumieć tego w ten sposób, że Meta zaoferowała samemu Nowemu Meksykowi 18 miliardów dolarów, a stan odmówił przyjęcia takiej kwoty. Była to wartość szerokiego porozumienia obejmującego wiele jurysdykcji i różne kategorie roszczeń. Poszczególne stany miały otrzymywać odpowiednie części środków zgodnie z warunkami ugody.
To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie dla prawidłowej oceny decyzji władz Nowego Meksyku. Stan nie stanął przed prostym wyborem pomiędzy natychmiastową wypłatą 18 miliardów dolarów a ryzykownym procesem. Rzeczywista alternatywa polegała na przystąpieniu do zbiorowego porozumienia i rozliczeniu własnych roszczeń na jego warunkach albo kontynuowaniu samodzielnego postępowania, w którym wysokość ewentualnej sankcji zależała od ustaleń ławy przysięgłych i decyzji sądu.
Warto również pamiętać, że wielostanowe ugody często obejmują wzajemne ustępstwa. Przedsiębiorca zgadza się zapłacić określoną kwotę lub wprowadzić określone zmiany, natomiast organy publiczne rezygnują z dalszego dochodzenia wskazanych roszczeń. Dla przedsiębiorcy oznacza to ograniczenie niepewności prawnej, a dla państwa lub stanu szybsze zakończenie sporu. Nowy Meksyk zdecydował się nie korzystać z tego mechanizmu w odniesieniu do swojej sprawy Cambridge Analytica.
Co ustaliła ława przysięgłych?
25 września 2026 roku ława przysięgłych w Santa Fe uznała, że Facebook dopuścił się licznych naruszeń stanowych przepisów chroniących konsumentów. Analizie poddano publiczne oświadczenia przedsiębiorstwa dotyczące między innymi ochrony prywatności, dostępu podmiotów trzecich do danych, działań podejmowanych po skandalu Cambridge Analytica oraz moderowania treści. Spośród 29 analizowanych oświadczeń 26 uznano za naruszające prawo.
Ława przysięgłych ustaliła łącznie 43 899 725 naruszeń New Mexico Unfair Practices Act. Liczba ta nie oznacza jednak, że niemal 44 miliony różnych osób zostały indywidualnie poszkodowane. Nowy Meksyk liczy około 2,1 miliona mieszkańców, a Facebook posiadał w stanie około 1,39 miliona aktywnych użytkowników miesięcznie według danych z czerwca 2020 roku. Liczba naruszeń wynikała ze sposobu przypisywania poszczególnych bezprawnych oświadczeń do ich potencjalnych odbiorców oraz z uwzględnienia wielu odrębnych wypowiedzi przedsiębiorstwa.
To jeden z najbardziej kontrowersyjnych elementów sprawy. Pełnomocnicy Mety kwestionowali sposób ustalenia liczby naruszeń, wskazując między innymi, że nie wykazano, aby każdy mieszkaniec stanu rzeczywiście zapoznał się z określonym oświadczeniem albo poniósł w związku z nim szkodę. Stan prezentował natomiast stanowisko, zgodnie z którym publiczne komunikaty Facebooka były kierowane do szerokiej grupy odbiorców, a ich bezprawny charakter uzasadniał zastosowanie sankcji przewidzianych w ustawie.
Werdykt ławy przysięgłych przesądził o odpowiedzialności w pierwszej fazie postępowania, ale nie określał jeszcze ostatecznej wysokości kary. Decyzja w tym zakresie należała do sędziego.
Kara wyniosła aż 25 miliardów dolarów
New Mexico Unfair Practices Act przewiduje możliwość nałożenia kary cywilnej do 5000 dolarów za każde umyślne naruszenie. Przy 43 899 725 naruszeniach teoretyczny maksymalny wymiar sankcji przekraczał 219 miliardów dolarów. Nie oznaczało to jednak, że sąd musiał zasądzić taką kwotę. Ustalenie odpowiedniej sankcji wymagało uwzględnienia okoliczności sprawy, charakteru zachowania przedsiębiorstwa, czasu jego trwania oraz konstytucyjnych ograniczeń dotyczących nadmiernych kar.
Podczas postępowania dotyczącego wysokości sankcji przedstawiciele Nowego Meksyku argumentowali, że kara powinna być na tyle dotkliwa, aby realnie wpłynęła na zachowanie jednej z największych spółek technologicznych świata. Stan domagał się sankcji rzędu 35–40 miliardów dolarów. Meta przedstawiała przeciwne stanowisko, wskazując na nieproporcjonalność tak wysokiej kary i postulując ograniczenie jej do kwoty nieprzekraczającej około 3,45 miliarda dolarów.
21 października 2026 roku sędzia Francis Mathew ustalił karę na 25 miliardów dolarów. W uzasadnieniu wskazano na wieloletni charakter naruszeń, ich powtarzalność, liczbę odbiorców publicznych komunikatów, udział kierownictwa Facebooka oraz systemowy charakter wprowadzających w błąd oświadczeń. Sąd odniósł się również do wcześniejszych sankcji i porozumień zawieranych przez przedsiębiorstwo, uznając, że dotychczasowe działania nie doprowadziły do wystarczającej zmiany praktyk.
Ważnym elementem rozstrzygnięcia są również odsetki w wysokości 15% rocznie, które mają narastać do czasu wykonania orzeczenia. Przy kwocie 25 miliardów dolarów oznacza to około 3,75 miliarda dolarów rocznie, czyli ponad 10 milionów dolarów dziennie, przy prostym przeliczeniu rocznej stopy odsetek. Mechanizm ten istotnie zwiększa finansowe znaczenie ewentualnego przedłużania sporu.
Co wyrok oznacza dla mieszkańców Nowego Meksyku?
Najważniejszą konsekwencją jest możliwość uzyskania przez stan bardzo dużych środków publicznych. Zgodnie z informacjami przedstawionymi przez prokuratora generalnego Raúla Torreza wpływy z kary mają zasilić stanowy system edukacji. Oznacza to, że beneficjentem rozstrzygnięcia nie jest bezpośrednio określony użytkownik Facebooka, lecz wspólnota mieszkańców korzystająca z finansowanych publicznie usług edukacyjnych.
W praktyce potencjalne korzyści mogą obejmować zwiększenie środków przeznaczanych na edukację, poprawę infrastruktury szkolnej lub finansowanie innych zadań realizowanych w ramach stanowego systemu oświaty. Nie oznacza to jednak, że sąd zdecydował już o sfinansowaniu konkretnych szkół, programów lub inwestycji. Takie rozstrzygnięcia wymagają odrębnych decyzji dotyczących gospodarowania środkami publicznymi.
Wysokość zasądzonej kary jest niezwykle istotna w kontekście liczby mieszkańców stanu. Przy populacji wynoszącej około 2,1 miliona osób kwota 25 miliardów dolarów odpowiada niemal 12 tysiącom dolarów na jednego mieszkańca. Jest to jednak wyłącznie przeliczenie obrazujące skalę sankcji, a nie wysokość należnego komukolwiek świadczenia.
Dla mieszkańców Nowego Meksyku rzeczywisty efekt finansowy będzie zależał od tego, jaka kwota zostanie ostatecznie wyegzekwowana, kiedy nastąpi jej zapłata oraz w jaki sposób środki zostaną wykorzystane.
Czy mieszkańcy zyskają coś poza pieniędzmi dla szkół?
Potencjalne znaczenie sprawy wykracza poza kwestie finansowe. Nowy Meksyk doprowadził do publicznego rozpoznania zarzutów dotyczących sposobu informowania konsumentów o prywatności oraz działań podejmowanych przez Facebooka po ujawnieniu Cambridge Analytica. Postępowanie sądowe umożliwiło przedstawienie dowodów i ocenę konkretnych publicznych oświadczeń przedsiębiorstwa, czego nie zapewnia w takim samym zakresie samo zawarcie ugody.
Stan dochodził również środków o charakterze nakazowym, których celem jest zapobieganie podobnym praktykom w przyszłości. Takie środki mogą mieć znaczenie niezależnie od kary pieniężnej, ponieważ mogą dotyczyć sposobu działania przedsiębiorstwa i jego komunikacji z użytkownikami. Należy jednak odróżnić żądania przedstawione przez organ publiczny od obowiązków, które zostały już prawomocnie nałożone. Samo rozstrzygnięcie o karze 25 miliardów dolarów nie oznacza automatycznie, że wszystkie postulowane zmiany działalności platformy zostały już ostatecznie nakazane.
Z punktu widzenia mieszkańców potencjalną korzyścią może być więc również silniejsza ochrona konsumencka, większa przejrzystość praktyk platform społecznościowych oraz ograniczenie ryzyka powtarzania się podobnych zachowań. Są to jednak skutki pośrednie, których rzeczywista skala będzie zależała od dalszych rozstrzygnięć i praktyki przedsiębiorstwa.
Dlaczego Meta uważa karę za nieproporcjonalną?
Stanowisko Mety opiera się między innymi na zarzucie, że wysokość sankcji jest nieproporcjonalna do wykazanych naruszeń. Pełnomocnicy przedsiębiorstwa wskazywali, że nie udowodniono, aby każdy mieszkaniec Nowego Meksyku rzeczywiście zetknął się z zakwestionowanymi oświadczeniami ani aby każda z tych osób poniosła konkretną szkodę. Kwestionowano również sposób liczenia naruszeń, w którym poszczególne publiczne wypowiedzi odnoszono do bardzo szerokich grup odbiorców.
Spółka argumentowała także, że niezwykle wysoka sankcja może naruszać konstytucyjne standardy proporcjonalności i rzetelnego postępowania. W amerykańskim systemie prawnym kwestia konstytucyjnych ograniczeń nadmiernych sankcji pieniężnych może stanowić istotny element kontroli odwoławczej.
Stan prezentował odmienną argumentację, wskazując na wieloletni, świadomy i powtarzalny charakter naruszeń oraz ogromną skalę działalności przedsiębiorstwa. Według władz Nowego Meksyku sankcja powinna mieć rzeczywistą zdolność odstraszania od podobnych praktyk, a nie stanowić jedynie koszt prowadzenia działalności.
Spór nie dotyczy więc wyłącznie wysokości kary, ale również tego, w jaki sposób należy mierzyć skalę naruszeń zbiorowych interesów konsumentów w działalności globalnych platform cyfrowych.
Dlaczego liczba 43 milionów naruszeń ma tak duże znaczenie?
W tradycyjnym sporze odszkodowawczym wysokość zasądzonego świadczenia często pozostaje związana z rozmiarem szkody poniesionej przez określonego poszkodowanego. W postępowaniu dotyczącym sankcji za nieuczciwe praktyki handlowe mechanizm może wyglądać inaczej. Jeżeli ustawa pozwala nakładać karę za każde odrębne naruszenie, sposób ustalenia liczby tych naruszeń staje się jednym z najważniejszych elementów całego postępowania.
W sprawie Facebooka ława przysięgłych nie ustaliła, że 43 miliony osób utraciły dane albo poniosły szkodę. Ustaliła 43 899 725 naruszeń wynikających z ocenionych praktyk i komunikatów przedsiębiorstwa. Ta liczba stała się podstawą późniejszej decyzji sądu dotyczącej sankcji finansowej.
Dla branży technologicznej jest to szczególnie istotny sygnał. Jeżeli określona praktyka jest stosowana wobec milionów użytkowników, potencjalna odpowiedzialność może być wielokrotnie większa niż w przypadku pojedynczego naruszenia umowy. Właśnie dlatego komunikaty dotyczące prywatności, bezpieczeństwa danych i sposobu działania platform nie powinny być traktowane wyłącznie jako element marketingu.
Czy sprawa Nowego Meksyku przypomina postępowania polskiego UOKiK?
W polskim systemie prawnym można dostrzec pewne podobieństwo do postępowań prowadzonych przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawach praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Również w Polsce organ publiczny może reagować na działania przedsiębiorcy, które godzą w interesy konsumentów, nawet jeżeli nie wszyscy poszkodowani występują z indywidualnymi roszczeniami.
Podobieństwo dotyczy przede wszystkim publicznoprawnego charakteru odpowiedzialności oraz funkcji ochronnej i odstraszającej. Istnieją jednak istotne różnice dotyczące podstaw prawnych, sposobu obliczania sankcji i procedury ich nakładania. W Polsce kara za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów jest co do zasady ustalana według mechanizmu odnoszącego się do obrotu przedsiębiorcy, podczas gdy w sprawie Nowego Meksyku zasadnicze znaczenie miała ustawowa możliwość wymierzenia sankcji za każde umyślne naruszenie.
Równie ważne jest to, że kara pieniężna nakładana przez UOKiK nie stanowi automatycznie odszkodowania dla wszystkich konsumentów dotkniętych określoną praktyką. Podobnie jak w sprawie Nowego Meksyku należy odróżniać odpowiedzialność przedsiębiorcy wobec organu publicznego od indywidualnych roszczeń przysługujących konkretnym osobom.
Czy w Europie podobna sprawa mogłaby zakończyć się karą na podstawie RODO?
W Unii Europejskiej najważniejszym instrumentem ochrony danych osobowych jest RODO, które przewiduje możliwość nakładania wysokich administracyjnych kar pieniężnych. W przypadku najpoważniejszych naruszeń ich górna granica może wynosić 20 milionów euro albo 4% całkowitego rocznego światowego obrotu przedsiębiorstwa z poprzedniego roku obrotowego, przy czym zastosowanie ma kwota wyższa.
Nie oznacza to jednak, że europejski organ ochrony danych mógłby automatycznie zastosować taki sam mechanizm jak sąd w Nowym Meksyku. RODO posługuje się odmiennymi zasadami ustalania kar, uwzględniając między innymi charakter, wagę i czas trwania naruszenia, liczbę osób, których dane dotyczą, oraz działania podejmowane przez administratora.
Również w Europie trzeba odróżnić administracyjną karę pieniężną od odszkodowania przysługującego osobie, która poniosła szkodę majątkową lub niemajątkową w wyniku naruszenia RODO. Art. 82 rozporządzenia przewiduje prawo do odszkodowania, ale jego dochodzenie wymaga spełnienia odpowiednich przesłanek. Sama decyzja organu nakładająca karę na przedsiębiorcę nie oznacza automatycznej wypłaty pieniędzy wszystkim użytkownikom.
Sprawa Nowego Meksyku jest zatem dobrym przykładem tego, że ochrona prywatności może być realizowana równolegle za pomocą różnych instrumentów prawnych: sankcji publicznych, nakazów zmiany praktyk przedsiębiorcy oraz indywidualnych roszczeń odszkodowawczych.
Co sprawa oznacza dla firm technologicznych?
Najważniejsza lekcja nie sprowadza się do tego, że naruszenie prywatności może prowadzić do ogromnej kary finansowej. W sprawie Nowego Meksyku szczególne znaczenie miała rozbieżność pomiędzy publicznymi deklaracjami przedsiębiorstwa a ustalonym przez ławę przysięgłych sposobem jego działania. Oceniano nie tylko sam dostęp podmiotów trzecich do danych, ale również późniejsze komunikaty dotyczące bezpieczeństwa, audytów i działań naprawczych.
Dla operatorów SaaS, aplikacji mobilnych, marketplace’ów i innych usług cyfrowych oznacza to konieczność zachowania ostrożności przy formułowaniu zapewnień dotyczących ochrony danych. Deklaracja, że przedsiębiorstwo nie udostępnia danych podmiotom trzecim, powinna odpowiadać rzeczywistej architekturze usługi. Informacja o regularnych audytach bezpieczeństwa powinna znajdować potwierdzenie w dokumentacji. Zapewnienie o usuwaniu danych po zakończeniu umowy powinno być możliwe do wykonania w praktyce.
W szczególności należy unikać sytuacji, w której dział marketingu składa użytkownikom daleko idące obietnice dotyczące bezpieczeństwa i prywatności bez ich wcześniejszej weryfikacji przez osoby odpowiedzialne za IT, compliance i ochronę danych osobowych. W przypadku dużych platform nawet pozornie ogólne oświadczenia mogą być analizowane jako komunikaty skierowane do szerokiej grupy konsumentów.
Podsumowanie
Sprawa Nowego Meksyku przeciwko Mecie pokazuje, że wielomiliardowe ugody nie zawsze kończą wszystkie spory związane z działalnością globalnych platform technologicznych. Amerykańskie stany posiadają własne instrumenty ochrony konsumentów i mogą samodzielnie dochodzić odpowiedzialności przedsiębiorców, jeżeli nie przystąpią do porozumienia obejmującego ich roszczenia.
Nowy Meksyk zdecydował się kontynuować postępowanie dotyczące Cambridge Analytica i szerszych praktyk Facebooka związanych z prywatnością użytkowników. W rezultacie ława przysięgłych ustaliła 43 899 725 naruszeń prawa, a sąd wymierzył karę w wysokości 25 miliardów dolarów. Rozstrzygnięcie stanowi istotny przykład wykorzystania prawa ochrony konsumentów do oceny publicznych deklaracji przedsiębiorstwa technologicznego.
Dla mieszkańców Nowego Meksyku najważniejsze jest to, że zasądzone środki nie stanowią indywidualnych odszkodowań. Mają one zasilić stanowy system edukacji, a więc potencjalne korzyści będą miały przede wszystkim charakter publiczny. Jednocześnie faktyczne uzyskanie pieniędzy zależy od dalszego przebiegu postępowania i wykonania orzeczenia.
Z perspektywy prawa IT sprawa ma jeszcze szersze znaczenie. Pokazuje, że odpowiedzialność przedsiębiorstwa technologicznego może wynikać nie tylko z niewłaściwego przetwarzania danych, ale również z publicznego przedstawiania konsumentom nieprawdziwego obrazu stosowanych zabezpieczeń, zakresu dostępu do informacji i działań podejmowanych po ujawnieniu incydentu. W świecie usług cyfrowych zgodność deklaracji z rzeczywistym sposobem działania systemu staje się jednym z podstawowych elementów zarządzania ryzykiem prawnym.
Nowy Meksyk zdecydował się samodzielnie dochodzić odpowiedzialności Facebooka na podstawie stanowych przepisów chroniących konsumentów. Władze stanu chciały uzyskać sądowe ustalenie naruszeń i zachować możliwość dochodzenia sankcji wyższej niż wynikająca z warunków wielostanowego porozumienia. Decyzja oznaczała jednak również przyjęcie ryzyka związanego z dalszym procesem i ewentualnym postępowaniem odwoławczym.
Nie automatycznie. Zasądzone 25 miliardów dolarów stanowi karę cywilną na rzecz stanu, a nie indywidualne odszkodowania dla mieszkańców. Według informacji przedstawionych przez prokuratora generalnego środki mają zostać przeznaczone na stanowy system edukacji. Poszczególni użytkownicy mogą mieć odrębne roszczenia, ale ich dochodzenie wymaga osobnej podstawy prawnej.
Rozstrzygnięcie z 21 października 2026 roku określa wysokość kary po wcześniejszym ustaleniu odpowiedzialności przez ławę przysięgłych. Nie należy jednak traktować go jako ostatecznie zakończonego sporu, ponieważ Meta może korzystać z dostępnych środków zaskarżenia. W dalszym postępowaniu mogą być analizowane zarówno wysokość sankcji, jak i sposób ustalenia liczby naruszeń.
Liczba naruszeń nie odpowiada liczbie unikalnych poszkodowanych. Wynika ze sposobu oceny wielu odrębnych oświadczeń Facebooka oraz liczby osób, do których komunikaty były kierowane. Jedna osoba mogła zostać uwzględniona przy więcej niż jednym naruszeniu. Mechanizm ten był jednym z istotnych punktów sporu pomiędzy stanem a Metą.
W Polsce istnieją instrumenty pozwalające nakładać wysokie sankcje na przedsiębiorców naruszających przepisy dotyczące ochrony danych osobowych lub zbiorowych interesów konsumentów. Inne są jednak podstawy prawne i sposoby obliczania kar. W przypadku RODO maksymalna administracyjna kara pieniężna za najpoważniejsze naruszenia może wynosić 20 milionów euro albo 4% rocznego światowego obrotu przedsiębiorstwa, zależnie od tego, która kwota jest wyższa. Polski system nie przewiduje prostego odpowiednika mechanizmu zastosowanego w sprawie Nowego Meksyku.